BMW w pełni przejęło markę Alpina, a pierwszy model powstający pod nowym właścicielem jest już testowany na drogach. Fotografowie przyłapali prototyp luksusowego sedana opartego na odświeżonej serii 7 w pobliżu ośrodka testowego BMW na torze Nürburgring.
Po czym poznać Alpinę
Przez dziesięciolecia Alpina działała niezależnie od BMW, choć obie firmy były ze sobą blisko związane, a wspólnie powstało wiele wyjątkowych aut. Teraz marka należy w całości do bawarskiego koncernu, a nowy sedan ma wyraźnie odróżniać się od zwykłej „siódemki”.
Zmiany widać już z przodu. Prototyp ma bursztynowe diody LED do jazdy dziennej. Takie same pojawiły się w koncepcie Vision Alpina pokazanym w maju, więc może to być znak rozpoznawczy przyszłych modeli marki. Autorzy zdjęć szpiegowskich przyznają jednak, że w seryjnym aucie te światła mogą wyglądać inaczej.
- duże nerki mają tylko trzy poziome poprzeczki, a w standardowej serii 7 jest ich siedem,
- dolna część zderzaka i dolny wlot powietrza wyglądają na unikalne,
- auto jeździ na czarnych felgach ze srebrnymi elementami, które prawdopodobnie nie trafią do produkcji,
- z tyłu zmian jest mniej: widać charakterystyczne dla Alpiny owalne końcówki wydechu, możliwy jest też nowy tylny zderzak.
W miejsce tych felg bardziej prawdopodobne są klasyczne, gęsto szprychowane obręcze, z jakich marka słynie.
Pod maską najpewniej V8
Poprzednia Alpina oparta na serii 7, model B7, powstawała w latach 2016–2022. Napędzał ją podwójnie doładowany silnik V8 o pojemności 4,4 l, wzmocniony do 600 KM. Niedawno BMW pokazało w USA nową odmianę M760 xDrive z najnowszą wersją tej jednostki, rozwijającą około 570 KM i współpracującą ze standardowym napędem na cztery koła.
Nowa Alpina najpewniej będzie bazować właśnie na tym wariancie i dostanie lekko podkręcony silnik, z większą mocą i momentem obrotowym. Zmiany nie ograniczą się jednak do jednostki napędowej. Marka od zawsze łączyła dynamiczne prowadzenie z komfortem jazdy i tego samego oczekuje się po nowym modelu.
BMW nie potwierdziło daty premiery. Auto zostanie prawdopodobnie zaprezentowane w przyszłym roku. Alpina przygotowuje też własną wersję następnej generacji modelu X7, której debiut typowany jest na 2027 rok.
Co to oznacza dla kierowców w Polsce
Na razie to wciąż prototyp, więc nie znamy ceny ani szczegółów oferty na rynkach europejskich, w tym w Polsce. Jedno jest pewne: to będzie bardzo drogie, mocne auto z unikalnymi elementami nadwozia. Takie samochody zwykle wymagają innego podejścia do ubezpieczenia niż zwykła limuzyna.
W przypadku OC towarzystwa często uwzględniają parametry silnika, a w AC liczy się przede wszystkim wartość pojazdu, koszt części i ryzyko kradzieży. Wyjątkowe zderzaki, światła czy ozdobne elementy mogą być po szkodzie znacznie droższe niż w seryjnym aucie. Przyszli nabywcy powinni więc zwrócić uwagę na:
- sumę ubezpieczenia dopasowaną do pełnej wartości auta,
- naprawy w autoryzowanych serwisach i oryginalnych częściach,
- zakres assistance, w tym holowanie i auto zastępcze,
- zabezpieczenia przeciwkradzieżowe, które mogą wpływać na składkę.
Zanim auto trafi do salonów, warto śledzić oficjalne komunikaty BMW. Dopiero wtedy okaże się, ile będzie kosztować i jak zostanie wyposażone.
Źródło: Carscoops – „With Alpina’s New 7-Series, You’ll Never Think About An M7 Again”

